„Przegląd artystyczny”

Zbigniew Makowski pojawia się w tym branżowym – jak się niekiedy mówi – piśmie rzadko: naliczyłem ledwo dwa razy, od lat 50. do początku lat 70. – kiedy to pismo przestało wychodzić (1973). Niedużo.
Pierwszy – to właśnie reprodukowana tu notka, fragment z „Przeglądu…”, nr 1(17) z 1964 roku. Reprodukcja ma dokładnie 5 x 3,5 cm i „załatwia” sprawę Biennale w São Paulo (gdzie jego prace były pokazywane dwa razy: w 1963 i 1965 roku); aczkolwiek dziś w wyszukiwarce Biennale tej informacji znaleźć nie mogę, zabawne. Już prędzej w katalogach, nawet w kraju, konkretnie w archiwum MOCAK w Krakowie – gdzie znajdziemy omówienie Ryszarda Stanisławskiego z księgozbioru Mieczysława Porębskiego zresztą (który o Zbigniewie pisywał już w latach 60. – i później – i sporo; o! Cóż byłoby z kulturą – gdyby nie pasjonaci…).

Brał udział w VII i VIII Biennale w São Paulo (1963, 1965). (…) Uczestniczył w wystawie Surrealismo e arte fantástica odbywającej się w ramach VIII Biennale w São Paulo.

Druga rzecz jest większa: to tekst w bodaj ostatnim wydanym n-rze pisma (nr 3 / 1973, artykuł „Makowski, Beksiński, Deskur”, str. 8; do tego duża kolorowa reprodukcja jego obrazu na okładce). Tekst jest autorstwa Teresy Sowińskiej, pojawiającej się i w późniejszym życiu Zbigniewa; ale to zupełnie inna opowieść.
Oczywiście znam (?) przyczyny; i tylko jedną z nich jest jego niechęć – narastająca z latami – do środowiska, do „bywania”. Tak, był „obok” – cokolwiek to znaczy. Z dala od grup, grupek czy salonów. Tak wybrał, coś w nim wybrało. Można nawet napisać, że był w Polsce malarzem mało znanym. I takim pozostał.
Powtarzam: jest tu wiele przyczyn, zawiłości i spraw. Ta statystyka z „Przeglądu…” tylko rzecz potwierdza.
A przecież był wiernym członkiem: i ZPAP – tego wszak Związku, który najczęściej to pismo firmował – i Partii. Ale widać układy – a też sympatie i antypatie, za jedno – środowiskowe są (czasem) silniejsze, niż te polityczne.
mr m.