Rok 1951 Pierwszy (1950/51) Zbigniewa na Akademii. Oraz kawałek drugiego. Akademia Sztuk Plastycznych, oryginalna odbitka z CAF (1951, fot. Wł. Piotrowski?)– pierwszy z prawej Zbigniew Makowski A teraz kilka wycinków z „Życia Warszawy” (1951 r. oczywiście). Ten wizerunek de Gaulla na zdjęciu obok (niżej, w galerii – mr m.) – to jedna z najbardziej udanych postaci „Cyrku Trumanillo” – o których piszemy poniżej. Autorem dowcipnych karykatur jest 5-osobowy zespół studentów wydziału grafiki. Powyżej: studenci Kołacz i Majchrzak w efektownych kapeluszach i fryzurach, kładą ostatnie pociągnięcie pędzla na tablicy, zapowiadającej… pogrzeb formalizmu.„Truman, kułak… i koza”Niespodzianki plastykówW murach Akademii Sztuk Plastycznych – ruch jak przed premierą w teatrze. Nie wiecie dlaczego? Zbliża się przecież 1 Maj – Święto Pracy. A tu weszło już w tradycję, że kto jak kto, ale studenci plastycy wystpić powinni na swoim święcie godnie i „z fasonem”. Ten „fason” właśnie robi się. Na pierwszym piętrze trwają gorączkowe przygotowania do… Cyrku Trumanillo, który pamiętamy wszyscy doskonale z zeszłorocznego pochodu 1-Majowego. Tym razem Cyrk Trumanillo wystąpi z zupełnie nowym, jeszcze bardziej pomysłowym repertuarem. Wprawdzie to nieładnie zdradzać sekrety przed „premierą”, ale niemniej spróbujemy opowiedzieć mniej więcej, jak to będzie wyglądało.„SAMI SWOI”Pochód cyrku otworzy „zabójcza” para młodych: Schuman i Adenauer. Poźniej pójdzie… wielka orkiestra, którą dyryguje ceniony znawca muzyki i krytyki muzycznej mr. Truman. Poszczególne instrumenty obsadzą: Franco, Tito, De Gasperi wraz z całą plejadą pozostałych podżegaczy wojennych pośledniejszego kalibru. Wśród nich wyrónia się wspaniały nos de Gaulle‘a, grającego z przejęciem na… flecie z lufy automatu.W takt tej „doborowej” kapeli tańczyć będzie trzódka naszych rodzimych reakcjonistów. Uwagę zwracają zwłaszcza kapitalne typy gogusiów, ubranych w pretensjonalne łaszki, nieporównana handlarka „ciuchów” i kułak. No, a resztę zobaczycie sami.„Gwoździem” programu pochodu 1-Majowego Akademii Sztuk Plastycznych będą autentyczne (tyle, że znacznie powiększone) gwoździe wbijane przez robotnika do… trumny formalizmu. Pogrzeb formalizmu zapowiada się imponująco.CHYBA TYLKO PIESKulawy koń o dwóch głowach, przykryty wielką kapą pomalowaną w surrealistyczne wzory (oko w pięcie itp. esy floresy), pociągnie wielki karawan z trumną. Na trumnie stanie robotnik i wielkim młotem wbijać będzie ostatni gwóźdź. W charakterze żałobników wystąpią… poprzebierani w efektowne peleryny i fantastyczne czupryny z konopi studenci, przedstawiający wymierającą kastę zwolenników „sztuki dla sztuki”. Tym samym młodzież Akademii Sztuk Plastycznych pragnie zamanifestować swe całkowite zerwanie z formalizmem i kosmopolityzmem w sztuce.Kto zamknie kondukt żałobny formalizmu, jeszcze nie wiadomo. W projekcie opracowanego kolektywnie scenariusza „pogrzebu” przewidziany jest do tej zaszczytnej roli… pies z kulawą nog. Ale ponieważ do chwili obecnej nie udało się jeszcze znaleźć takiego psa, być może, że kondukt zamknie… koza lub osioł wypożyczony z Ogrodu Zoologicznego.(Wys).„Życie Warszawy” 25 kwietnia 1951 r. „Życie Warszawy” 25 kwietnia 1951 r. „Życie Warszawy” 6 października 1951 r. „Życie Warszawy” 28-29 pażdziernika 1951 r. Z hal do Akademii Sztuk PięknychObaj przyszli z hal. Józef Kandafer – z hal podtatrzańskich, na których do niedawna jeszcze ganiał za owcami. Jan Anisiewicz – z hali… fabrycznej. „Dłubanina“ w korze, jaką zajmował się pierwszy zwróciła nań uwagę władz szkolnych, co z kolei umoliwiło mu ukończenie zakopiańskiego liceum rzeźbiarskiego.Drugi trafił na uczelnię poprzez uniwersyteckie studium przygotowawcze. Obaj są dziś studentami Warszawskiej Akademii Sztuk Plastycznych. I tacy jak oni stanowią tu obecnie zdecydowaną większość… Nasze odwiedziny w ASP rozpoczęliśmy wizytą we „freblówce” – jak studenci nazywają pierwszy rok ogólny, gdzie szkicowano właśnie nieśmiertelne w Akademii „gipsy”, czyli gipsowe odlewy antycznych rzeźb. Skończyliśmy zaś również przy rzeźbach. Nie były to już jednak rzeźby gipsowe i antyczne, lecz gliniane i jak najbardziej współczesne, bo liczące sobie zaledwie po… kilka dni.Wykłady na wszystkich wydziałach ASP ruszyły już 1 bm. Ale dopiero dziś w pięknym pałacu Raczyńskich, gdzie mieści się akademia, rozpoczęto „na całego” ćwiczenia.Na zdjęciu górnym – pracownia rzeźby prof. Jesiona. Pierwszy od lewej – syn chłopa podhalańskiego, Józef Kandafer. Na zdjęciu środkowym prof. Boruciński przeprowadza „korektę” pracy słuchaczki drugiego roku malarstwa Zofii Kołodziejówny. Na zdjęciu ostatnim – były robotnik i uczestnik partyzantki, Jan Anisiewicz, który wyróżnia się w rysunku. (Wys.)Foto Wł. Piotrowski„Życie Warszawy” 6 października 1951 r. Inne lata – wkrótce: wyimki, wypisy tylko… A bo i co tu komentować.mr m. Nawigacja wpisu Strach przed…„Salon Nowej Kultury” (1958)