„Salon Nowej Kultury” (1958)

Gdy wpiszemy w wyszukiwarce „Salon Nowej Kultury” – dostaniemy kilka (osiem w grudniu 2025 roku) stron wyników. Ale gdy wyeliminujemy z tego „Fangor” – stron zrobi się już tylko 2. Dwie: tak. Z czego wnioskuję, że wystawiał tam najczęściej Wojciech Fangor; a niekiedy dodawano jakichś innych malarzy. W proporcjach (mniej więcej) ¾ (Fangor) do ¼ (reszta).
Żarty. Ale to pokazuje, jak nierówno się dziś (powszechna) wiedza o przeszłości układa. Jak jest układana, napiszmy raczej. Fałszywie.
Skąd ta dość smutna refleksja? To wynik przeszukiwania naszych (St. Makowskiego i mych) archiwów zdjęciowych. A bo mamy też kilka zdjęć z wystawy Zbigniew Makowskiego tamże – w „Salonie” przy ul. Królewskiej 13, wtedy był to też gmach Teatru Żydowskiego, przed wojną zaś… Ach, już pisałem w „Państwie Nikt…”, można poszukać.

(Zbigniew Makowski, list do mr m.) To bardzo długi i bardzo trudny list, Mireczku (…) A teraz maluję dużo i miałem kilka wystaw. Na jednej z nich byłeś przecież!
(mr m.) Czy to był „Salon Nowej Kultury”, galeria Marka Oberländera Warszawa, 1961? A jeśli: to jesteśmy w foyer dawnej siedziby Teatru Żydowskiego, ul. Królewska 13. To pozostałości po przedwojennym Instytucie Propagandy Sztuki, ciekawym miejscu i interesującym architektonicznie budynku. Wszystko już w PRL zburzono. Również to, co obok – okazałe mury Pałacu Kronenberga, nieco jednak dziwacznego, za to dobrze zachowanego, mimo wojny. W końcu stanął tam hotel „Victoria” – a wcześniej, obok też dom dla wojskowości (obecnie nr 9, arch. B. Pniewski). Pamiętam jasno oświetlone wnętrze, wejście. To kolejne takie wspomnienie: Warszawa była szara i ciemna. Wróćmy do listu…
mr makowski „Państwo Nikt…” (str. 220-221)

I uwaga: wystawa – oczywiście nie 1961 a 1958. (List jest zapewne z 1961.) Dziś to wiem, wtedy cytowałem pracę (dostępną w Sieci) pani, której nazwisko z litości przemilczę: „Galeria Marka Oberländera” (1997) – bo to tekst…
No, tak go skomentowałem wtedy (2016):

(…) niepublikowany, może i lepiej – są tam niedokładności, dziwactwa (takie np. jak): pierwszą i chyba jedyną za życia wystawę Zbigniewa Makowskiego

Cóż: nauka. Zaś Marek Oberländer…

(…) w roku 1956 Oberländer założył Salon Wystawowy „Po Prostu”, którym kierował do końca jego istnienia (1961).

Jesteśmy w domu: bo Zbigniewowa tam obecność to listopad i część grudnia 1958 roku. Opisy z tyłu na zdjęciach? Większość zanotowała Maja Łękawa, później (bodaj od 1969? formalnie) druga żona. Kilka – Zbigniew. Mało komu one dziś coś…
Dla przyzwoitości – czy pamięci – wypiszmy też kilka nazwisk z czasu tamtego, może komuś się coś przypomni? I nawet nie wszystkie… Oto wystawy z samego tylko 1958 roku.

I tak można dłużej. Zaś listę stworzyłem z informacji o wystawach: to „Życie Warszawy”, skany w serwisie cyfrowe Mazowsze. Przy kilku pozycjach mam wątpliwości, zaznaczyłem. Ale.

Tak, byłem na otwarciu wystawy ZbM – choć niewiele pamiętam (i nie ma mnie na zachowanych zdjęciach). Tak, ten „Salon” wyznaczał wtedy – co za banalny zwrot – jakieś kierunki, coś kreował (narzucał?), pokazywał zmiany. Był ważny, napiszmy po prostu. (A i z „po prostu” związki miewał też.)
A zostaje z niego tylko osiem stron w pamięci maszyny Google’a, z czego 6 (sześć) = o tym samym.
Obok: fragment pierwszej strony czasopisma „po prostu” – już tzw. zielonego: zmiana koloru w winiecie z czerwonego na zielony była symboliczna. To nr 26 z 1956 roku (arch. mr m.) – uwaga: błędnie zapisano nazwisko – Jacek Sienicki powinno być.

We wrześniu 1959 roku władze zamknęły, zaraz po jej otwarciu (ponoć po trzech tygodniach: 8 IX – 28 IX 1959 – mr m.), warszawską III Wystawę Sztuki Nowoczesnej. W kwietniu 1960 Sekretariat KC przygotował dokument „Wytyczne w sprawie polityki kulturalnej w dziedzinie plastyki”, w którym, poza nakazem ograniczenia sztuki abstrakcyjnej, był zawarty wymóg: „We wszystkich organizacjach partyjnych zrzeszających plastyków przeprowadzić zebrania (…) wskazujące, że kierunkiem szczególnie popieranym przez partię w dziedzinie plastyki jest (…) sztuka realizmu socjalistycznego.”
Ofensywę ograniczono tylko do środowisk partyjnych. Na wystawach nakazano umieszczać określony procent dzieł abstrakcyjnych.
Socrealistyczny epizod. Warszawa 1933 – Moskwa 1958” (oprac. Culture.pl)

To głośne tamtaramtam „gomułkowskie przymrozki” popaździernikowe. Znamy, pamiętamy (niektórzy).
Nie całkiem spontaniczne i wcześniej zapowiadane: zimno wiało ze Wschodu, tutejsi namiestnicy tylko gorliwie patrzyli na termometr: coby tu dziś na kark założyć? Nieledwie kilka dni wcześniej oraz przed (…? nie pamiętam, kiedy był wernisaż ale raczej po 15 listopada) wystawą Zbigniewa i tuż obok: w „Zachęcie” zakończyła się inna sztandarowa ekspozycja. A w Muzeum Narodowym też jeszcze inna. A obie twarzą zwrócone – TAM

Wystawa współczesnej plastyki radzieckiej została urządzona w gmachu Centralnego Biura Wystaw Artystycznych „Zachęta” w Warszawie pod koniec 1958 r. (27 X-15 XI)1. Jednak to (…) inne wydarzenie stanowiło wówczas ważniejsze odniesienie (…). Była to mianowicie ekspozycja działu polskiego przygotowana na Międzynarodową Wystawę Sztuki Krajów Socjalistycznych w Moskwie, która była w tym samym czasie w Muzeum Narodowym w Warszawie (25 X-15 XI 1958).
(…) Z perspektywy polskiej wystawa, prezentująca głównie sztukę socrealistyczną, mogła razić swoim anachronizmem. Niemniej jednak odzwierciedlała przemiany, jakie nastąpiły w Związku Radzieckim po 1956 roku…
Irina Gavrash „Wystawa współczesnej plastyki radzieckiej…” (2019)

Tak, zimno już było w Warszawie: chyba pamiętam pl. Saski, wtedy pl. Zwycięstwa, dziś Plac marszałka Józefa Piłsudskiego – białym śniegiem pokryty.
Ale dodajmy nieco jeszcze innego kontekstu: jednak nie bez związku z życiorysem Zbigniewa.

8 grudnia (1958 – mr m.) – w Warszawie znaleziono ciało zamordowanego (najprawdopodobniej 22 stycznia 1957 – mr m.) Bogdana Piaseckiego, syna Bolesława.
(wikipedia)

A Zbigniew akurat (a właściwie Maja, to jej znajomości) – wprowadził się się do tamtego domu (Świerczewskiego 82a) – na kilkanaście miesięcy – jak sam poda. Tak: do akt. Zajrzyjmy bowiem do archiwów IPN, to materiały śledztwa pt. „Zagubiony” – „najdłuższego i najbardziej absorbującego dla organów śledczych śledztwa w historii PRL” jak napisze Szymon Rudnicki, też zresztą jeden ze znajomych Zbigniewa, bodaj nawet z młodości?

NOTATKA SŁUŻBOWA
W dniu 19 września 1968 r. przeprowadziłem rozmowę w MSW z : Zbigniewem Makowskim 
(…)
W r. 1958 zam. przez kilkanaście miesięcy przy ul. Świerczewskiego 82 a (wejście od baru mlecznego) wraz z obecną żoną, wówczas narzeczoną (nie będąc meldowani) w pokoju sublokatorskim ZATONIÓW.
Pokój ten zajęli po koleżance jego żony 
(…) zatrudniona w 1957 r. w Radzie Naczelnej (Zrzeszenia – mr m.) Studentów Polskich.
W okresie zamieszkiwania przy ul. Świerczewskiego 82a, rozmówca jak i jego żona, rzekomo nie utrzymywali żadnych kontaktów z mieszkańcami tego budynku i nikogo tam nie znali za wyjątkiem ZATONIÓW. W miejscu zamieszkania nikt ich nie odwiedzał. Nie korzystali z innych pomieszczeń jak piwnice, komórek itp.
(…)
opracował: ppłk. L. Bodziachowski

(zach. pisownię oryginału – mr m.)

Samo – a chyba niejedno: ale nie mam akt – przesłuchanie? Ze względu na adres… Tak napiszą funkcjonariusze – podając to jako powód przesłuchań. Tylko adres – który? Nie wiem.
Taksówka wioząca ofiarę miała ponoć jechać ul. Kozią… Ale ich adres: Krakowskie Przedmieście to dopiero 1959 rok. Tak, z okien tego przyszłego mieszkania (Krakowskie) widać ul. Kozią – co wydawało się towarzyszom z MSW istotne ws. śledztwa dotyczącego zabójstwa młodego Bogdana, tak wynika i z innych rozmów z koleżankami, kolegami Zbigniewa z ASP. Pytali o to często. Ale to, że on tam jeszcze wtedy nie mieszkał? Nie przeceniajmy dociekliwości ówczesnych SB-ków. Albo może przeceniajmy: bo może nie szło o to, żeby do prawdy dojść.

Liczba wątków występujących w materiałach ze śledztwa każe przychylić się do opinii prof. Rudnickiego, że było one wykorzystywane do uzyskiwania informacji w innych, niezwiązanych ze zbrodnią sprawach. Tak było najprawdopodobniej w przypadku czynności podejmowanych wobec członków Klubu Krzywego Koła czy środowisk artystycznych.
Maciej Motas

I tak w kółko. Splątania, mgły i tajemnice: czyste abstrakcje – dziś.
Ciąg dalszy nastąpi chyba.
mr m.