Drzwi, bramy… W obrazie dyplomowym Zbigniewa (1956) postać – szkicowana wcześniej wielokrotnie – na koniec zniknęła. Dlaczego? W innym (ok. 1974) o którym wspominam w ost. książce (2025) – zniknęły nagrobki, dokładniej macewy, co ważne. Pojawią się, prawie identyczne – w znacznie późniejszej pracy. Zamalowywanie emocji? Może: bo tak bywa, coś jest albo zbyt słabe – albo zbyt mocne. Albo gdy jeszcze nie ten czas. I takie prawo malującego. Ale zatrzymajmy się chwilę przy postaci z dyplomu, „znikniętej” – pisząc „Misiem”. Najpierw to była kobieta. A więcej – ZbM przyznaje po latach, że jego ówczesna żona, moja matka: Barbara. Co podejrzewałem: obok str. 222-223 z dawniejszej już książki.Później mamy już autoportret, specyficzny. Też nie muszę dowodzić, ZbM tak napisze w książce „Wnętrze z czarnym księżycem”, datowanej podwójnie: 1956 / 1979. Jest w niej i odwołanie do Edwarda Muncha, zabawne: bo do czarno-białej reprodukcji. Takie czasy. Malarstwo młodych postrzegał jako „brudne, szare, ziemiste”, gdyż skażone naśladowaniem zachodnich wzorów na podstawie kiepskiej jakości czarno-białych reprodukcji.Piotr Majewski „»Ziarnko ryżu w korcu owsa«. Julian Przyboś jako krytyk sztuki” (2021) Edward Munch„Autoportret. Między zegarem a łóżkiem” (wersja w szarościach) Zb. Makowski „Wnętrze z czarnym księżycem” (1956-1979) Zb. Makowski „Wnętrze z czarnym księżycem” (1956-1979) I tu też ( w obrazie o tym tytule, nie w książce – gdzie tylko opis) była postać. I też autoportret – i też zamalowany. A zamiana płci postaci? Cóż: rozwód. Rany, krzywdy czy co tam – realne lub wyimaginowane – są świeże. Ale to za oczywiste, zbyt „odkrywa” (to jego określenie, czasem stosował): trzeba zamalować. Ten mechanizm: ukrywanie.A więc nasza postać to anima, trzymajmy się interpretacji, jakie lubił pan malarz. Dusza ukryta. Zbigniew Makowski „Angustiae” (2009 / 2011) – kilka kolejnych stron Ale idea postaci w drzwiach (a niekiedy w bramie, w ramie jakiejś) – to coś więcej. Liczne przykłady, jest nawet kategoria w wikipedii z dziwaczną i mocno niepełną galerią. Drzwi, przekraczanie granicy światów, byty „stamtąd”… A wreszcie my kiedyś – trafiający „tam”, znane rzeczy. Wspominać o mej pracy magisterskiej, 1977 rok? Przez próżność tak; choć dziś widzę, jak była banalna. Ale dotyczyła przekraczania: „Wjazd uroczysty w monarchiach europejskich…” – i liczne tam były przykłady. A skoro już o sobie: oto fragment z nowej książki – w niej ja w bramie – zdjęcie (1969) zrobione wyjątkowo przez Zbigniewa. To Sandomierz, któryś z klasztorów. Niżej jeden z późniejszych szkiców do opisywanego „Dyplomu” (1956), dodałem dla porównania. Wszystko widać (chyba). Oczywiście pamiętamy też o drzwiach percepcji, najróżniejszych. Weźmy najbardziej (gdzieniegdzie oczywiście) znane. If the doors of perception were cleansed every thing would appear to man as it is, Infinite. For man has closed himself up, till he sees all things thro’ narrow chinks of his cavern.William Blake „The Marriage of Heaven and Hell” (1790-93) Dużo tych drzwi. Dajmy tylko jedne: Sulawesi (d. Celebes, Indonezja), drzwi figuratywne, podobno do grobowca: dzieło ludu Torajan; Muzeum Fowlera na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles, kolekcja Jerome L. Jossa. Bowiem idealnie pokazują o czym chcę tu pisać. (To po co pisać?) Tomb door early to mid-1900s century, Sa’dan Toraja peoples, South Sulawesi, Indonesia; carved and painted wood Oczywiście są też i powody formalne: jasna postać na ciemnym tle. Lub ciemna na jasnym, to samo. Kontrast, rysunek. Wtedy może być i okno, niekoniecznie drzwi. A nawet płótno, sztalugi, byle prostokąt. Też liczne przykłady. Tylko kilka. • NieznanyMistrz z Kolonii (obraz z ok. 1470) – Kölne Meister (tu obok – znakomite i ile lat przed Velasquezem: on wróci);niżej: • Jan Provoost (obraz: ok. 1515-21) – gdzie Postać na tle okna, za to ponura jak widać). I dalej mamy: • Pieter de Hooch „Człowiek z martwymi ptakami i innymi postaciami w stajni” (1655) – i to chyba autoportret pana Malarza, porównajmy znów z Velasquezem. Jest i śmierć, choć (tylko) ptaków. Aż: ptak – to dusza przecież.I można tak długo. Przeskoczmy do (nieco) bliższej nam współczesności.• Pablo Picasso (zabawnie samo-się-cytujący): And did you notice the figure in the doorway (or is it a painting?) carrying a tray of tea, an allusion to the servant in the background of Picasso’s 1955 series, „Les Femmes d’Alger”… Pablo Picasso „Deux vieux lisant une lettre” (1962). • A jest też jego „Martwa natura z drzwiami, gitarą i butelkami” (1916) – niektórzy widzą w tych drzwiach autoportret (profil tylko) Picassa. Forma inna (bo poziom), choć i tu sporo prostokątów. Ale w „treści”… Mam szkic ZbM do dyplomu – gdzie są skrzypce i martwa natura zaznaczona. Związki? Nie pytam. Pablo Picasso „Martwa natura z drzwiami, gitarą i butelkami” (1916) mr m. „Podróż do środka mojego ojca…” (str. 220-221 z książki) • Oraz dajmy koniecznie Francis Bacon, kilka (-dziesiąt?) razy: 1968, 1972, 1987…). Tu obok: litografia (1976, 1977) wg „Autoportretu” (1973), wiele do komentowania: po co? Ale grand finale jest inny, bowiem musi tu być…• Anna Lea Merritt: królowa pocztówek z epoki.But this painting, which was created as a memorial to her husband, was received favourably, though it again featured a nude model – and this time the model was male, a controversial subject for women artists at that time.„Love locked out” (1890)(…i tak właśnie kończy się malarstwo: nie krzykiem lecz kiczem.) Co u nas? Ostatnio w ofercie DESA pojawił się obraz Jerzego Nowosielskiego „Dziewczyna z lustrem” (1958) – te same (no: podobne) poszukiwania, zbliżony (jak Zbigniewowe „Wnętrze” 1956) czas. Czy duch czasu, skoro ma być banalnie.Nowosielski: jego drzwi, lustra, prostokąty: wracają. Powtórzmy: formy, zawsze. Omne esse ex forma est… Zaś w świątecznej (2025) ofercie galerii (nomen omen) Kwintesencja – mamy bardzo… Sugestywną pracę (to akwarela) Witolda-K. (Wita Leszka Kaczanowskiego) bez tytułu z 1963 roku. Podobne? No, chyba. Archetypy? Inne typy? Zwyczajna samotność? („Nie wiem, nie znam się, nie orientuję się, zarobiony jestem!”)…podobno sam skupuje swoje wczesne prace.„Polish Art Corner” (2022)Tak, pustka. Każdy z tych przykładów wymagałby osobnego opisania (i zapewne są już wielokrotnie opisane). Mnie wystarcza jedno: ktoś w drzwiach, w bramie, oknie. Tajemnica. Nawet, gdy malutka. Jest też Samuel Dirksz van Hoogstraten (1627-1678) – i jego skrzynka z drzwiami (prawie) bez postaci (ktoś jednak leży w łóżku, kobieta, prawie nie do zauważenia: sen, choroba, śmierć?) – za to centralnie umieszczonymi. Zatrzymajmy się znów chwilę. drzwi ZbM z „Angustiae” (2009 / 2011) – fragment wycięty Samuel Dirksz van Hoogstraten (1627-1678), fragment obrazu drzwi i sztalugi ZbM z „Angustiae” (2009 / 2011) – fragment wycięty Nie pamiętam, żeby ZbM kiedyś mówił o tych niderlandzkich (choć nie tylko) malarzach iluzjonistycznych – owo urocze trompe l’oeil, szczyt realizmu przecież, przy którym socrealizm to satyra. A nawet o jakimś jego nimi zainteresowaniu. Owszem, pojawiał się Hercules Seghers, często. Ale chyba tylko on: a to jednak bardzo inne malarstwo. Owszem: wyrażał się źle o Fransie Halsie (co nie dziwi). I tak dalej. Ale. Sources report that this technique was invented by the painter Cornelis Bisschop (1635-1674) and that Van Hoogstraten’s house was filled with works of this type. Yet early extant examples, by Cornelis Norbertus Gijsbrechts, court painter in Copenhagen, are the result of painting’s radical questioning of itself and its growing self-confidence. His Studio Wall and Vanitas Still Life is a first step, a „trompe l’oeil representation of atrompe l’oeil painting” that invites meditation not only on the vanity of material things (Vanitas) but also on paintings’ being „only a canvas”. His Back of a Picture (czy może raczej The Reverse of a Framed Painting – mr m.) of c. 1670, an isolated detail excerpted from Easel with Fruit Piece, was intended not to hang but to lean against a wall. It thus proffers an open invitation to take hold of it and turn it around. One who responds to this enticement, however, will find nothing there. No one could formulate the implication more aptly than Stoichita: „The object of this painting is the painting as an object.”Sybille Ebert-Schifferer „Trompe l’oeil: the underestimated trick” (2016) Ale sądzę – bez wiedzy – że gdzieś go to malarstwo inspirowało. Że mu (może nawet) imponowało. Często to, co nas porusza – chowamy głębiej, nie ujawniamy. Tak chyba i tu.Jego (prawie, bo dziwnie) „realistyczne” obrazy z lat 70. – nie potrzebuję lepszego dowodu, ja.A i tak każdy widzi, co chce: prawda?Ta geometria. Ta perspektywa. Ten surrealizm. Cornelis Norbertus Gijsbrechts „Druga strona obrazu” (1670) Zaznaczmy tylko: ZbM też robił skrzynki malowane, obiekty przestrzenne. I też, jak van Hoogstraten zajmował się teorią sztuki. His magnum opus is a book on painting, the Introduction to the Academy of Painting, or the Visible World (original title: „Inleyding tot de hooge schoole der schilderkonst: anders de zichtbaere werelt” (Rotterdam, 1678) which is in length and theoretical scope one of the most ambitious treatises on the art of painting published in the Dutch Republic in the seventeenth century.(wikipedia) Z czasem te formy Zbigniewa zaczną żyć własnym życiem, oddzielą się, zechcą „fruwać” – jak nieprecyzyjnie mówię. Drobny przykład: marginalny malunek z tyłu zdjęcia: przód to Maja Łękawa, późniejsza żona. Zdjęcie – obie jego strony tu niżej – najprawdopodobniej z końca lat 50. (Po 1956 roku na pewno.) Tył? Oto kolejna wersja autoportretu / „wnętrza” / oraz „człowieka-krzesła” – to sformułowanie Zbigniewa z licznych notek w jego dziennikach – gdzie już wszystko podzielone, w powierzchniach, w klatkach, przestrzeniach własnych. A za chwilę powierzchnie „podzielą się” na jeszcze precyzyjniej ustawione kwadraty, coraz będzie ich więcej. (I zapełnią pustkę.) A później… str. B – obrazek Zbigniewa Makowskiego (ok. 1958) str. A – Maja Łękawa (ok. poł. lat 50.); fot. NN Przeskoczmy lat parę, paręnaście. I dajmy Zbigniewa „Pazury” (2009), książka: ostatnia strona. Oto prawdziwy koniec, ostateczne zniknięcie. We came to where there was a living man.His great gaunt figure filled his cabin door,And had he fallen inward on the floorHe must have measured to the further wall.But we who passed were not to see him fall.(…)Robert Frost „Taken Doubly: The Figure In The Doorway”…Nie wiem, czy ZbM lubił (bo że znał to pewne, znał wszystkich) Roberta Frosta, ja lubię, wystarczy.mr m. Nawigacja wpisu św. Idzi: „przeciw chorobom psychicznym…”